Z Franciszkiem Jagielskim, kasztelanem zamku i szefem Inowłodzkiego Bractwa Rycerskiego, rozmawia Dagmara Kubczak

Za nami huczne otwarcie Zamku Kazimierzowskiego w Inowłodzu. Czy teraz czuje się pan, jak kasztelan na swoich włościach?
Jestem szczęśliwym człowiekiem, że po wielu latach zamek nabrał prawie całej świetności, bo przecież nigdy go nie zrekonstruujemy takim jakim był. Cieszy mnie również to, że mogliśmy wziąć udział w tym święcie. Jeśli chodzi o włości, to one są, ale wirtualne.

To znaczy mamy kasztelana na zamku, ale bez zamku? 

Obecnie gospodarzem i administratorem na zamku jest Gminny Ośrodek Kultury, i bardzo dobrze. To bardzo dobre miejsce, by funkcjonowały w nim tego typu placówki czy różne stowarzyszenia. Temat dotyczący naszej obecności na zamku nie jest zamknięty. Nie zapadły w tej sprawie żadne decyzje. Mieliśmy wrócić do niej po oficjalnym otwarciu zamku. Pomogłem promować zamek i myślę, że zadanie zrealizowałem.

Taki zamek bez rycerzy, to nie zamek. Podczas otwarcia między innymi dzięki bractwu to miejsce ożyło. Ciekawostką byłoby na przykład, gdyby rycerz był zamkowym przewodnikiem… 
Rycerz mógłby być przewodnikiem, ale nie uzurpujemy sobie do tego prawa. Jeśli pojawią się takie propozycje, zorganizujemy delegację rycerską. W sobotę pokazaliśmy, co możemy zrobić. Ściągnąłem na imprezę najważniejszych rycerzy z całej Polski. Pokazaliśmy, jak można się bawić i jak można odtworzyć średniowiecze. I dalej chcę bawić się w historię. A na zamek przekazaliśmy sześć kompletów zbroi, które można oglądać czy przymierzyć podczas zwiedzania.

Jakie są plany bractwa na najbliższy czas?
Właściwie przez całe wakacje mamy sporo pracy. 29 czerwca wyruszamy spod Warszawy na Grunwald. Dotrzemy tam 12 lipca. Orszak będzie liczył około stu rycerzy konnych. Przyłączą się do nas również Białorusini i Litwini.

http://tomaszowmazowiecki.naszemiasto.pl/artykul/wlosci-w-inowlodzu-sa-ale-wirtualne-mowi-franciszek,1905584,art,t,id,tm.html